O tym, co biologia ma do powiedzenia
Tytuł książki: Dlaczego mężczyźni nigdy nie pamiętają, a kobiety nigdy nie zapominają
Autor recenzji: Magdalena Leczkowska (2007-01-18)
Ocena recenzenta:          (5/10)
Mam mieszane uczucia co do tej książki. Wydaje mi się, że siłą rzeczy muszę być wobec niej trochę niesprawiedliwa, bo przed nią czytałam Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus, czyli klasykę tego typu literatury. Z drugiej strony ta lektura jest naprawdę niezła. Właśnie tak – nieambitna, niesympatyczna, niezabawna, tylko naprawdę niezła. W dużej mierze to co Gray ujął za pomocą metafory – pochodzenia z różnych planet, tutaj autorka poparła badaniami. Zszokowała mnie jedna z informacji zawartych w książce – wydaje mi się nieprawdopodobna i traktuję ja z przymrużeniem oka, a mianowicie stwierdzenie, że do tej pory tylko mężczyźni brali udział we wszelkiego rodzaju badaniach i medycyna nie zna dokładnie żeńskiego mózgu, a różnice w budowie tych narządów są podobno ogromne. Hm, niewątpliwie jakieś są, ale czy aż takie? Później jednak książka jest dużo bardziej wiarygodna. Logicznie tłumaczy ludzkie zachowania, albo powołując się na rolę hormonów, albo naszych zwyczajów jeszcze z czasów, gdy mieszkaliśmy w jaskiniach. To brzmi bardzo sensownie i przekonująco.
Ponadto autorka raczy nas wieloma radami, niektóre z nich są oryginalne, inne wyświechtane. Jednym z przykładów czegoś, co mnie zastanowiło, była porada, by przestać mówić. Autorka powołała się tu na sytuację, gdzie rozdrażniona ujęła swoje żale zaledwie w kilku zdaniach, po czym zasnęła. Podobno przyniosło to lepszy efekt niż długie dyskusje i podobno – czasem tak trzeba.
Lektura jest naprawdę bardzo przyjemna, jednakże czasem zmusza do gruntownych przemyśleń swoich zachowań. Warto po nią sięgnąć, jeśli nie za bardzo rozumiemy „tę drugą płeć”. Niewątpliwie dużym jej plusem jest zachęcająca oprawa graficzna, a także oddzielenie od siebie poszczególnych omawianych zagadnień, co sprawia iż podzielona jest na niewielkie części – czyta się ją dzięki temu dużo przyjemniej. Nie jest to damsko-męska lekturka, która ma wywoływać salwy śmiechu. Ale cieszę się, że mam ją na półce i uważam ją za godną polecenia. Mimo to muszę wspomnieć o jednej charakterystycznej cesze utworu. Nie wiem czy to wada czy zaleta – jest na wskroś "amerykańska" lekka, łatwa, przystępna, na luzie, trochę jak naukowy wykład naprawdę mocno uproszczony dla zwykłych ludzi – trzeba po prostu lubić taki styl.
skomentuj recenzję
Liczba komentarzy: 12
| f_r_e_t_k_a (f_r_e_t_k_a@wp.pl) | 2007-01-21 |
|
Mały, przyjacielski apel z mojej strony:-) Nie ufajcie ślepo tego typu książkom. Zazwyczaj wiedza w nich zawarta nie ma wielkiej wartości- chodzi raczej o to, żeby zrobić sensację i sprzedać jak najwięcej egzeplarzy. Książki Graya (te o Marsjanach i Wenusjankach) są z punktu widzenia nauk o człowieku (psychologia, socjologia, neuropsychologia, psychiatria) po prostu niekompetentne- to zbiór obiegowych, tradycyjnych, lub też (chyba) wymyślonych przez autora przy biurku opinii, kompletnie nie popartych żadnymi badaniami. Jedno jest pewne- to, że coś nam się wydaje "logiczne" wcale nie musi takie być, jeśli nie mamy fachowej wiedzy. Dla ludów pierwotnych było "logiczne", że piorun to kara z nieba. Więc to nie jest żadne kryterium. Nie zabraniam oczywiście nikomu czytać tego typu poradników (niestety- nie mam takiej władzy;-)), jeśli ktoś lubi, niech czyta. Ale powinien mieć świadomość, że merytoryczna wartość "wiedzy", którą przyswaja jest naprawdę niewielka i zazwyczaj czysto zdroworozsądkowa (a nie naukowa). Teza, że mózgi kobiet i mężczyzn są jakoś diametralnie różne, jest przestarzała i niestety w świetle najnowszych badań nie daje się obronić. Owszem, są różnice (nie będę tu pisać, jakie, bo miejsca mało...), ale generalnie obecnie się uważa, że dla zachowania ludzi znacznie ważniejszy jest sposób wychowania od dziecka, niż budowa mózgu. Jeśli chcecie NAPRAWDĘ dowiedzieć się czegoś o różnicach między płciami, poczytajcie książki wydawane przez wydawnictwa naukowe (np. GWP). One gwarantują, że dowiecie się czegoś wartościowego. Ale- uwaga- nie czyta się ich tak "lekko"... Pozdrawiam |
|
| maryjusz (matafaka@wp.pl) | 2007-01-21 |
|
jak chcecie się coś ciekawego dowiedzieć o płciach i naszym życiu to lepiej sięgnijcie do Dawkinsa "samolubny gen" , "fenotym rozszerzony" (jakkolwiek dla niektórych niezrozumiale to brzmi ale czyta się przdnio i mało tego wykopuje z trampek...trudno potem na kobietę spojrzeć bez podejrzliwości :) |
|
| kornik (jaca508@inetria.pl) | 2007-01-21 |
|
O CZYM MY MOWIMY? A KTO KOGO KRYJE? |
|
| nedrot (nedrot@wp.pl) | 2007-01-21 |
|
f_r_e_t_k_a, mądra uwaga, tylko, że fenomen tego typu piśmiennictwa polega właśnie na tym, że jest lekkie, miłe i przyjemne, prowadzi odbiorcę za rękę i głaszcze po główce, posługuje sie chwytliwą metaforą (która ma zastapić dowód) i ogólnie przemawia jezykiem łagodnej perswazji. Osoba, która sięga po taką książkę, robi to bardzo często powodowana doraźną potrzebą, czasem pod wpływem życiowego kryzysu a wtedy w każdym kielichu łatwo dostrzec Gralaa - włanie dlatego, że bardzo się chce, żeby się nim okazał :). Też jestem zwolennikiem orientacji naukowej w naukach społecznych (ale nie wyzutej z humanizmu) ale myślę, że żeby mogła ona trafić do szerszych mas potrzeba zmienić sposób jej promowania. Maryjusz, z socjobiologią ja też kiedyś tak miałem, że po paru lekturach zacząłem inaczej patrzeć na ludzi na przystanku :) - Daje pożąnego kopa światopoglądowego. Dzisiaj już na szczęście dostrzegam jej ograniczenia - na szczęście, bo determinizm genów dla człowiek jako istoty, która buduje swoje społeczeństwa na fundamencie wolnej woli to by było coś przerażającego. Gorąco pozdrawiam. |
|
| maryjusz (matafaka@wp.pl) | 2007-01-21 |
|
no...ja bym nie tragizował :) w każdym bądź razie, determinizm genowy jest faktem (budowa naszych ciał, popędy) ale z powodzeniem można z nim walczyć (kastraci) troszkę żartuję ale to że to jest przerażające nie zmienia faktu, że bardzo prawdziwe...zwłaszcza że przeciwników socjobiologii znajdujemy raczej w mało merytorycznej krytyce dotyczącej redukcjonizmu (który paradoksalnie jest wielką jej zaletą pozwalającą z rozumem na nią spoglądać) |
|
1 - 2 - 3 z 3 następna »
|