RSS

Czy prowincja uwiera? Jesteś z małego miasteczka. Czujesz dumę, czy się tego wstydzisz?

05-06-2017



Miasteczka pełne kompleksów

"Jak się żyje w Czaplinku, Wyśmierzycach, Lwówku Śląskim i innych 85 polskich miasteczkach poniżej 20 tysięcy mieszkańców, które są oddalone przynajmniej 100 km od najbliższego miasta wojewódzkiego?" - ciekawe pytania stawia ruszający właśnie projekt badawczo-reporterski realizowany przez Instytut Reportażu i Polskie Towarzystwo Badaczy Rynku i Opinii - "Światła Małego Miasta". O czym marzy, czego się wstydzi, za czym tęskni polska prowincja?

"W 1900 roku zaledwie 14 procent ludności świata żyło w dużych miastach. Szacuje się, że w roku 2030 w miastach będzie mieszkało 60 procent populacji świata" - pisał we wstępie do swojej książki Paolo Paci. Razem z drugim Włochem, Giannim Biondillo stworzyli nostalgiczny album-mozaikę. W "Najpiękniejszych zakątkach świata" opisali 80 najpiękniejszych małych miasteczek, jakie im przyszło odwiedzić. Wychwalają czeską Kutną Horę, brytyjskie Ballycastle, prowansalskie Saint-Paul-de-Vence. Ale też nasze polskie - Kazimierz Dolny i Sandomierz. Miasteczkami się zachwycają, bo owszem, bywają piękne. Pytanie, czy równie pięknie się w nich dzisiaj żyje? Czy może zajada kompleksy w Czaplinku, a w Wyśmierzycach umiera z nudy?

oceń
2
0
Podziel się

Opinie

Ocena: +1 [1]
~Ala [2017-06-16 23:06]

Urodziłam się w jednym z większych polskich miast, ale dość szybko wyjechałam. Tułałam się przez 40 lat od jednego zapyziałego miasteczka do drugiego, tłumacząc sobie, że przecież to takie same miejsca jak moje rodzinne miasto, jak jego dzielnica. Guzik prawda. Od wielkiego miasta oddzielało mnie wszystko - brak infrastruktury, brak kontaktu ze sztuką, z kulturą. Dom kultury to najczęściej skrzyżowanie świetlicy w remizie, z budką z piwem. Gdy chcesz pojechać "do miasta" nie mając samochodu - okazuje się, że pół dnia spędzasz w autobusie w jedną stronę, a pół - w drugą. Wybranie się do teatru niemożliwe (spektakl wieczorny kończy się o takiej porze, gdy już nie ma żadnego kursu busu do domu... Lekarz jest bogiem i carem - pewna lekarka przyjmowała jedząc cały czas podczas wizyty maliny z koszyka, które jej ktoś wcześniej przyniósł, rozmawiała ze mną jedząc, z pełną buzią. Żenujące. A spróbuj się poskarżyć - i tak kolejny raz trafisz do niej, bo innego lekarza nie ma... W sklepach nie ma praktycznie wyboru (nowy towar zostanie sprowadzony, jeśli sprzeda się ten - obecny. A tże ten obecny to chłam, bez nadziei na sprzedanie - więc trzeba jechać po jakieś lepsze zakupy do dużego miasta. A tam - jazda przez pół dnia i powrót przez drugie pół - jak wyżej... Miasteczkiem "trzęsą" dwie - trzy rodziny powiązane w "układy". Owszem w dużych miastach układy też istnieją, ale jest tyle grup, że niekoniecznie jest im po drodze... Z korzyścią dla szaraczków. Na początku byłam pozytywnie nastawiona - teraz zbrzydło mi życie, którym dyryguje pan, wójt i pleban...

odpowiedz

Ocena: +2 [2]
~gościu [2017-06-07 05:20]

Nie wiem jak komu ale mnie w małym miasteczku żyje się dobrze (a nawet bardzo) W tym przypadku jest praca ( praktycznie dla każdego),cisza ,spokój .Dojazd do dużego miasta to kwestia ok. godziny.Miasteczko zadbane ,czyste.Sklepy, basen,lekarz ,apteki, szkoły ,stadion na miejscu. Wokół lasy .Na jeziora (Mazury ) godzina dojazdu Wszyscy znają się od pokoleń .Nie ma kradzieży czy rozbojów . W porównaniu do wielkomiejskiego hałasu prawdziwa idylla i nie wydaje mi się by ktoś z powodu tego że miasteczko jest małe czuł się zakompleksiony.Pozdrawim

odpowiedz

Ocena: -3 [5]
~janusz [2017-06-06 16:34]

to przecież drugi sort,pany to są w pislamie i nie ważne wtedy czy z tej czy innej strony kraju,przecież stolica miała być na podlasiu,umieją konfetti wyciąć ,helihopterem latać,a najlepiej władają bronią rolniczą

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź