13-12-2010
Jak można było w zasadzie przewidzieć, ilość informacji - detali operacji militarnych, dat, nazwisk - jest wielokrotnie większa niż w samych wspomnieniach Sledge’a, i raczej nie należy się spodziewać, że da się te blisko pięćset stron przełknąć jednym tchem. Trzeba się przez tekst przegryzać stopniowo, po kilkanaście czy kilkadziesiąt stron jednorazowo, czasem wracać do fragmentów już przeczytanych, by przypomnieć sobie parę szczegółów.
tytuł książki: Pacyfik. Piekło było za oceanem

