- Pomóż mi pan podrzucić nieślubne! Jestem nieszczęśliwa uwiedziona, bez środków do życia.
- Sama pani nie da rady podrzucić? - zapytałem z troską, bo z miejsca wzruszył mnie wyraz tych oczu otchłannych.
- Nie - odpowiedziała, bezradnie patrząc na grające okno. - To za wysoki dla mnie parter. Nie mam sił.
- Może znajdzie się okno na niższym parterze? Jeszcze nigdy nie podrzucałem, więc boję się, że nie trafię. - Starałem się uniknąć
poważnej, bądź co bądź, odpowiedzialności za podrzucanie cudzego podrzutka.
- Och, nie! - zaprotestowała żywo ofiara nieszczęśliwego macierzyństwa. - To bardzo korzystne okno bardzo zamożnej, bezdzietnej wdowy. Będę się modlić za pana i trafi pan!