
31-08-2010
Jakkolwiek by nie patrzeć, Aleksander Kościów napisał kolejną bardzo dobrą powieść. Wydawca słusznie przywołuje w swoich materiałach nazwisko Terry'ego Gilliama. W czasie lektury Lecą wieloryby myślałem o światach przedstawionych chociażby w „Brazil", „Fisher Kingu", „Krainie traw" czy „Parnassusie". Mam nadzieję, że tłumacze staną na wysokości zadania, przełożą wkrótce powieść Kościówa na angielski i zaprezentują ją amerykańskiemu reżyserowi. Jestem gotów się założyć, że twórca „Jabberwocky" chciałby Lecą wielorybyzekranizować i że byłby to kolejny magiczny film Gilliama.
hm
no proszę.
a tymczasem "profesjonalni krytycy" niezbyt miło się z trzecią książką kościowa obeszli... czy to mylące?
Twórczość Kościówa to dla mnie coś absolutnie wyjątkowego w polskiej literaturze i zachęcam naprawdę każdego do zapoznania się z nią. Rozbuchana wyobraźnia, wielowarstwowość, ciekawe postaci, specyficzny nastrój i zdania, które można dosłownie smakować. "Lecą wieloryby" to kolejny dowód dla mnie, że jest za co podziwiać autora. No i jest co czytać:)

