
Kazamiko opuszkami palców gładziła jego skórę. Topniał pod tym dotykiem. Byli razem. Słońce kreśliło swymi coraz bardziej nachalnie wdzierającymi się przez okno promykami dziwne wzorki na podłodze „jego” pokoju. Kolejna burza, która dopadła ich, z hukiem dziurawiących niebo grzmotów, przeminęła. Wciąż byli razem. Zdawało im się, że nic ich już nie rozdzieli. - Kocham cię – oświadczył Kreska. - Mylisz miłość z pożądaniem – stwierdziła prowokacyjnie...
Książka nie robi na mnie wrażenia erotyzmem, robi na mnie wrażenie niezwykłym smutkiem bohaterki. To jest książka o ogromnej samotności. Nawet w ludzkim tłumie bohaterka książki jest samotna, w objęciach mężczyzny samotna. W zasadzie przez całe życie towarzyszy jej samotność. Jest to książka o niezwykle wrażliwej kobiecie, która seksem znieczula swój ból samotności. Bohaterka jakby nie miała skóry, wszystkie zakończenia nerwowych splotów to żywa pulsująca tkanka. Jest to książka o tęsknocie. Bohaterka tęskni za bezwarunkową miłością matki, mężczyzny. Jak sama mówi, jest porysowana, zaznaczona piętnem smutku. Czytając ma się ochotę przytulić tą małą skrzywdzoną dziewczynkę, którą była i ciągle w głębi swojego serca jest. Jest tak spragniona czułości i tak oddana jak wierny psiak. Pan go kopnie, a potem wyciągnie łaskawie rękę, a on przybiega i łasi się przymilnie. Każdy okruch serca zbiera dokładnie, nie zwraca uwagi skąd go podnosi, czy z jedwabnej pościeli, czy z brudnej podłogi. Jest jak Kaj z bajki. Ma w sercu grudkę lodu i tylko niekłamana miłość może ją rozpuścić. Zakończenie jest takie smutne i niesie pewien niedosyt.
Jednym z najważniejszych powodów do przeczytania „Na krawędzi marzeń” była chęć zobaczenie opisów seksu pisanych przez kobietę. To chyba dosyć rzadkie i odważne przedsięwzięcie, tak ogólnie w literaturze, i pewnie w polskiej też. Myślę, że powieść się fajnie broni. Jest w niej klimat ducha osiedlowo/punkowo/outsiderowego zanurzonego w sosie samotników starzejących się i pogubionych, nawet chyba bardziej pokracznie niż za małolata. Podoba mi się szczerość i prostota z jaką pisze autorka. Niektóre opisy i sytuacje brzmią trochę na „granicy marzeń”. Czy stąd ten tytuł? Z tego że więcej w związku bohaterów jest być może upiększania go(„mleczną drogą seksu :) niż faktycznego stanu rzeczy? Z drugiej strony dobitnie przekazane jest tam czające się niedopasowanie i destrukcję. Opisy seksu uczciwe i pieprzne. Piękny też jest ten fragment, kiedy mamusia ulepiła kulkę z gówna. Lubię czytać takie „rodzynki”, ale najbardziej chyba utknęła mi scena końcowa, kiedy Kazamiko jest u Rysy, mają już wypite, Rysa jest napalony bez wątpliwości, a Kazamiko mota się i walczy jeszcze o jakąś tożsamość związku (z Kreską). Fajnie jest to ujęte (szczególnie włączając te wewnętrzne monologi Rysy).
erotyka
Ładnie opisana fizyczność między kobietą i mężczyzną.Działa na wyobraźnię. Czytałam z wypiekami :-)
tylko kobiety tak potrafią pisać o sexie.
Do ksiazki podchodzilem krytycznie ale mnie przekonala. Powieść ocieka sexem jak horrory krwią. Rozgrzewa cie i tak trzyma do ostatniej strony. Wyobraźnia zostaje pobudzona i trudno ją ostudzić. W połowie dzieła zaczynasz rozglądać sie za swoim partnerem. Zdjęcia przewijające sie co kilka stron dodają powieści tego czegoś , sprawiają, że nie jest to pornus rodem z gazet xxx. Wilgoć, namiętność, tęsknota i szczypta alkoholizmu. Unosi sie zapach pary w łazience, pary zmieszanej z wonią spermy i śluzu pochwowego. A w tle slyszymy starego polskiego punk-rocka lat 80tych...
ps. na ostatnim zdjęciu sama autorka w jakże wymownym geście.
polska wersja "Pamiętników Fanny Hill"
Czytając przypomniały mi się kultowe już "Pamiętniki Fanny Hill" :-). Myślę, że można postawić je na tej samej półce, choć tu bohaterka nie jest prostytutką, a i same opisy są bardziej subtelne, choć równie mocno działające na męską wyobraźnię :-). Książka opisuje inne czasy i realia, ale niewątpliwie łączy je temat seksu, a najbardziej zamieszanie jakie robi wokół siebie :-). Książka przechodzi z rąk do rąk i właścicielowi czasem trudno nadążyć za tym w czyich rękach aktualnie się znajduje. A to mówi samo za siebie :-).
...
Ta książka ma to, co dobra książka mieć powinna - moc generowania przeróżnych emocji, łącznie z ich zewnętrznymi przejawami w postaci uśmiechu, łez wzruszenia czy łez ubolewania. Ma moc czynienia chwil przeznaczonych na jej czytanie umijającymi w zaskakująco szybkim tempie. Moc budzenia zachwytu nad trafnością i estetyką użytych przez autora porównań i metafor. Moc inspirowania czytelnika do refleksji nad tym co nazywa on swoją rzeczywistością. Ma też siłę, a być może subtelność, która sprawia, że czytelnik nie chce przewrócić ostatniej strony, a kiedy to się już stanie dogłębnie odczuwa, że skończyło się coś niecodziennego. Utwierdziła mnie ona w przekonaniu, że pomimo różnych, często niełatwych zawirowań losu, ludzie potrafią pozostać wielowymiarowo piękni
...
Niesamowicie wciąga od początku, choć moim zdaniem, brak w niej wątku, przewodniej myśli. Dobry warsztat. Czytajcie!
spotkanie z autorką na gdańskiej starówce
Zapraszam we wtorek 27 lipca na 18-stą do biblioteki w Gdańsku przy ul. Mariackiej 42, na spotkanie poświęcone powieści "Na krawędzi marzeń". Poprowadzi je Tomek Rozwadowski z Dziennika Bałtyckiego. W trakcie będą dostępne książki, ma być też drobny poczęstunek :-)
Urzekła mnie..
Czyta się rewelacyjnie, jest pełna uroku, czegoś na kształt przygody, jakiejś takiej osobliwej symbiozy codzienności z niezwykłością (i nie mam tu na myśli niezwykłej codzienności), rozbraja szczerością a język... już dawno nie widziałam tak zręcznego połączenia tego jak się mówi z tym jak mówić by było pięknie.
Dziękuje za wszystkie komentarze. Chętnych do spotkania ze mną, będących w okolicy Gdańska, we wtorek 27.04 informuję, że o godz. 18-stej w budynku Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Gdańsku głównym, przy ul Targ Rakowy5/6. wejście nie to główne,a to na rogu, bliżej LOT-u odbędzie się tzw. biesiada literacka, poświęcona mojej książce. Poprowadzi je Tomasz Bolt. Na spotkaniu będą dostępne do kupienia książki w promocyjnej cenie, dla chętnych z autografem :-). Serdecznie zapraszam.
książka naprawdę godna przeczytania, okładka tajemnicza , świetnie zaprojektowana a zdjęcie autorki pięknie odzwierciedla jej przebojowość :D
Bardzo mało czytam. Ta książkę pochłonęłam w 2 podejściach zarywając dwie noce. To chyba mówi samo za siebie
Prawdziwie realistyczna ale bez wulgaryzmu. Erotyczna ale nie wyuzdana. Bezpruderyjna, wyrafinowanie odważna. Lepsza niż "Między ustami a brzegiem pucharu".
Subtelna technika pobudzania zmysłów. Tak jak kropelka po kropelce kapie i dotyka wrażliwych miejsc. Wszystko zaczyna powoli się huśtać, jakby ktoś delikatnie dotykał bombki na choince. Rytmicznie ruszają się, połyskują, brokat na nich iskrzy się. Tak zaczynają iskrzyć emocje ciała. Cudnie jest wyobrazić sobie piękne ciało przeciwnej płci. Takie zniewolone, wręcz bezbronne. Brakuje mi tylko zapachu... Trudno go odtworzyć. Zapach ciała. Tak chciałoby się go poczuć. On jeszcze bardziej podziałałby na już pobudzona psychikę. Czytam i przypominam sobie jak pachnie mężczyzna. Chciałoby się wyszeptać - chwilo trwaj.
Wreszcie przeczytałem wersję drukowaną, a nie tylko elektroniczną. To mocna, rzeczywista historia. Realne życie, a nie mieszczański harlequin. Prawda bez upiększania. A jednak tyle w tym delikatności i marzeń – bo miłość, pasji i emocji – bo seks, ciepła i akceptacji – bo przyjaźń ludzi na których zawsze można polegać, kultury i subkultury – bo muzyka i punk. Mimo, że to nie bajka, dobrze się to czyta. Tekst wciąga postaciami, takimi z krwi i kości. Ich przeżycia, myśli, radzenie sobie z codziennością nie przystającą do gładziutkich historii z czytadeł typu komedia romantyczna – to naprawdę wciąga. I jeszcze te zdjęcia jako ilustracja. Takie niespokojne, wpasowane klimatem w słowa kolejnych stron. Ta książka albo zachwyca, albo zwyczajnie nie trafia do wnętrza czytelnika i tyle.
czytałam fragmenty książki i ja pierdole jakie to jest cool. bez kitu. Myślę, ze trafi do pankowego pokolenia.
Poznawałem fragmenty tego tekstu w miarę jak powstawały i zachwycały mnie swoją naturalnością, prawdziwym, a nie wydumanym opisem idywidualnej rzeczywsitości, postrzeganiem życia i świata. W całości z pewnością będzie się to świetnie czytało.
O ile okladka intryguje mnie pewnym surrealizmę życia. O tyle treść w sposób nadwyraz delikatatny dotyka mojego ja ;). Pierwsze co do nas dociera to spora dawka erotyzmu - ale to tylko przykrywka woal skrywający prawdziwą treść, prawdziwe ja kobiety, nie jakiejś konkretnej kobiety ale każdej - jej pragnień pasji okrucieństwa słobości miłości......... Słowem tego wszystkiego co kochamy :) x.

