Ciekawe, czy autorzy tego podręcznika otrzymali jakieś honorarium. Jestem prawie pewien, że otrzymali tylko "propozycję nie do odrzucenia": podręcznik (poza szkolnymi, w dużych nakładach) uznaje się zwykle za niedochodowy, autorzy podpisują rezygnację z honorarium. Koszty wydania pokrywa np. Ministerstwo Sprawiedliwości, a ewentualne dochody są własnością wydawcy. Autorzy cieszą się, że ich dorobek daje im argument (dorobek naukowy!) do przedłużenia umowy o pracę. A tam zarabiają krocie!

